
V Sezon Miejskiej Ligi Basketu w Szczecinie właśnie dobiegł końca. Krótka opowieść o tym co się wydarzyło w ostatnim tygodniu.
Montaż Anten – F-22 RAPTOR Dębno Lubuskie (2-1)
Wyrównana para rywalizacyjna. Do wyłonienia zwycięzcy konieczna była organizacja trzech meczów. Bardzo znamiennym jest, że niemal każdy mecz kreował osobno innych bohaterów. W meczu pierwszym na czoło eskadry z Dębna wysunęli się: Mariusz Bończak (eval 28, 24 pkt. i 18 zb.) oraz Dawid Nowak (17 pkt. i 10 zb.). A zatem dwóch solidnych Panów double-double. Montaż Anten w całokształcie oczywiście nastawał ale był daleki od skuteczności. Już jednak w trakcie tego meczu, po serii niepowodzeń obronnych w kryciu Mariusza Bończaka zmieniono ustawienie. Gdzieś od połowy spotkania poczynania najgroźniejszego RAPTORA - Mariusza Bończaka, zaczął ograniczać Łukasz Sawa. Gracz dużo niższy, będący ciągle blisko na nogach i nie pozwalający się łatwo mijać. Wspomniane taktyczne przesunięcie niższego, ambitnego delegata do obrony było istotnie trafnym ruchem. Śmiercionośne tańce z piłką, próby manewrowania rywala, wkręcania w parkiet i łatwe wjazdy pod kosz zostały zażegnane. Po prostu Mariuszowi Bończakowi do pary z obrońcą Łukaszem Sawą grało się dużo gorzej.
Mecz drugi to tryumfalny powrót Monterów. Na plac gry na białym koniu godnym defilady zwycięzców zjawił się Jerzy Trybiński (24 punkty w tym 6/8 za trzy). Wiele z tych trójek oddanych było tuż sprzed nosa obrony. To na pewno był ten wyjątkowy, niepowtarzalny, strzelecki dzień. Dzień z gatunku tych w których wszystko wychodzi. Słowem basket idealny. Doskonały mecz zagrał także Jarosław Stępień (9/9 z gry, łącznie 20 pkt. i 16 zb.). Był taki moment w meczu gdy gracze Raptora w polu trzech sekund rozpraszali się przed Kingiem Jarosławem niczym mali dworzanie. Ogólnie spotkanie numer dwa dla obu drużyn przyzwoity w skutecznościach. Dla Montażu momentami fenomenalny.
Wreszcie mecz trzeci. Strzeleckie zaćmienie wcześniejszych liderów. Dawid Nowak 1/14 z gry, Jerzy Trybiński 2/12 z gry, Jarosław Stępień tylko 1 pkt. Starcie długo nierozstrzygnięte. Godni siebie rywale. Zadecydowały drobne detale. Między innymi 21 pkt. Łukasza Sawy w tym ważna trójka na zbliżenie. Ale i też gdzieś wcześniej niepotrzebnie wywołany faul techniczny przez Dawida Nowaka. Decydujący błąd noszenia piłki przez Mariusza Bończaka. Pewność weterana Mariusza Sułowskiego. Oto ostatnie momenty meczu uchwycone kamerą.
Jedno co się narzuca to w decydujących momentach RAPTOR dziwnie łatwo odpuszczał krycie rzutów trzypunktowych. Tam nie było nawet próby skoczenia blokiem na rękę. Zbyt duże były odległości pomiędzy obroną a atakiem. Zresztą obie strony popełniały błędy. Raczej niepotrzebny był piąty faul indywidualny Jerzego Trybińskiego. Doszło do straty ważnego gracza Montażu. Gdy RAPTOR prowadził 1 punktem i było 40 sekund do końca, można było dać rywalowi szansę pogrania jeszcze piłką (nawet 24 sek.). Inna rzecz to małe zmiękczenie rywala. Na video widać jak na zbiórce Krzysztof Łukomski trafia łokciem Mariusza Bończaka. Potem ten upada i nie bierze udziału w pierwszej fazie obrony decydującej akcji. Może więc ewidentną pasywność obrony decydującej akcji rywala, należy wytłumaczyć opóźnionym powrotem podkoszowego RAPTOR. Gracz dość długo leżał na boisku a w tym czasie jego koledzy skupili się bardziej na utrzymaniu strefy pomalowanego. Gwoli uczciwości należy wspomnieć, że w tych meczach zdarzały się momenty fair play – vide Mariusz Sułowski przyznający się do ostatniego kontaktu z piłką przed autem.
Zmierzając do prostej puenty Zwycięzcą MLB BASIC V Sezonu zostaje Zespół Mistrzów Ostatniej Szansy. W tym sezonie Montaż w ostatniej chwili uratował playoffs (mecz z Fenixem), potem w playoffs z Teorią i Raptorem, za każdym razem w trzecich spotkaniach udowadniał klasę i dźwigał wynik. W momentach napięcia i niepokoju Montaż grał bez znieczulenia na podobieństwo plutonu egzekucyjnego. W tym względzie Raptor bliższy był zakonowi misjonarek miłosierdzia i dlatego ostatecznie musiał ustąpić. Na tym poziomie ligi przyznano następujące wyróżnienia indywidualne:
MVP MLB BASIC – Jerzy Trybiński
Najlepszy Defensor MLB BASIC – Mariusz Bończak
Najlepszy Strzelec MLB BASIC – Dawid Nowak
Najlepszy Zbierający MLB BASIC – Mariusz Bończak
Najlepszy Podający MLB BASIC – Piotr Żemojtuk
Najlepszy Przechwytujący MLB BASIC – Mariusz Bończak
Najlepszy Blokujący MLB BASIC – Jakub Lisowski
Oto uzupełniająca garść zdjęć.

Piotr Żemojtuk i Krzysztof Łukomski (fot. M.Bulicz)

Dawid Nowak (fot. M.Bulicz)

Łukasz Sawa (fot. M.Bulicz)

Krzysztof Łukomski i Piotr Żemojtuk (fot. M.Bulicz)

Krzysztof Łukomski i Piotr Żemojtuk (fot. M.Bulicz)

Łukasz Sawa (fot. M.Bulicz)

Jarosław Stępień (fot. M.Bulicz)

Mariusz Bończak i Łukasz Sawa (fot. M.Bulicz)

Finalista MLB Basic F-22 Raptor Dębno (fot. z zasobów RAPTORA)

Mistrz MLB BASIC Montaż Anten (fot. z zasobów Raptora)
Biuro Podróży AS – Razem Bezpieczniej (2-0)
Biuro dość łatwo wygrało tę serię. Byli zdecydowanie mocni kadrowo. Na każdej pozycji posiadali rezerwuar godnych zastępców. Natomiast arsenał Fundacji Razem w pewnym momencie był na wyczerpaniu. Przede wszystkim zabrakło silnego i wysokiego stopera – Sławomira Wilgockiego. Ostatnia defensywna instancja Razem ucierpiała w rywalizacji z RIM-em. Troszkę straciły na tym Finały MLB PRETENDENT. Może Razem nie przegrało wyraźnie zbiórki, czy statystyki bloku, nie miało jednak silnego człowieka pod koszem kasującego łatwe wjazdy i dobitki. Dobrze, że już w drugim meczu Razem ustawiając krycie strefowe zmusiło Podróżników do nieco większego wysiłku a kilku kibiców skandujących: „Aaaeeesss, Aaaeeesss, Aaaeeesss!” w trosce o chwiejący się wynik doznało chrypki. Mecz numer dwa tak naprawdę rozstrzygnął się dopiero w 4 kwarcie. Mimo wszystko seria pod dyktando Podróżników. W spotkaniach wyróżnili się: Michał Walkowiak, Jacek Ciemiński, Marcin Żylak i oczywiście Przemysław Szczyciński. W odpowiedzi najbardziej groźni byli Adam Mościński, Łukasz Podemski i Krzysztof Pluta. Nie dziwi więc, że tak przekonywujące zwycięstwo nastroiło potem Podróżników do nocnego wypadu na podbój miasta. A ponieważ nie przeczytaliśmy o tym w rubryce Zdarzenia Kryminalne poniedziałkowych gazet, znaczy że wszystko odbyło się zgodnie z postulatami Fundacji Razem Bezpieczniej. Mam na myśli: z dala od problemów, bezpiecznie, zdrowo i razem. Takie małe, przyuważone, ukryte zwycięstwo Razem. Oto jak ukształtowali się liderzy poziomu MLB PRETENDENT:
MVP MLB PRETENDENT – Przemysław Szczyciński
Najlepszy Defensor MLB PRETENDENT – Łukasz Podemski
Najlepszy Strzelec MLB PRETENDENT - Marcin Żylak
Najlepszy Zbierający MLB PRETENDENT – Arkadiusz Poreda
Najlepszy Podający MLB PRETENDENT – Wojciech Kowalski
Najlepszy Przechwytujący MLB PRETENDENT – Krzysztof Iwanów
Najlepszy Blokujący MLB PRETENDENT – Arkadiusz Poreda
Dodatkowo już na tym poziomie określiliśmy zwycięzcę kategorii Najbardziej Obiecujący MLB (kat. do lat 20), został nim Adam Mościński. Uzupełniające wyróżnienia przyznaliśmy dla Dawida Wysokińskiego i Bartosza Gierchatowskiego. Na zakończenie tej części podsumowania kilka ujęć kadrem Mateusza Bulicza.

Tomasz Rafiński (fot. M.Bulicz)

Jacek Ciemiński (fot. M.Bulicz)

Atak z Powietrza Przemysława Szczycińskiego (fot. M.Bulicz)

Przemysław Szczyciński (fot. M.Bulicz)

Adam Mościński (fot. M.Bulicz)

Biją! (fot. M.Bulicz)

Dawid Wysokiński (fot. M.Bulicz)

Starcie Kuzynostwa (fot. M.Bulicz)

Blok Michała Walkowiaka (fot. M.Bulicz)

Szybowania (fot. M.Bulicz)

Chemia Zespołu (fot. M.Bulicz)

Finalista MLB Pretendent Razem Bezpieczniej (fot. M.Bulicz)

Mistrz MLB Pretendent Biuro Podróży AS (fot. M.Bulicz)
Locus Security – Grypanthers (0-2)
Nie brak opinii, że to były najlepsze Finały MLB MAJOR w krótkich dziejach tej ligi. Uważam, że działo się tak za sprawą obu drużyn. A w pewnym sensie nawet bardziej za sprawą Locusa. W uproszczeniu moja zapowiedź Finałów MLB poziomu MAJOR skazywała weteranów na łatwe pożarcie. Tam padły słowa o koniecznej odsieczy Andrzeja Karasia. Tymczasem umówmy się, że Locus w swoim regularnym, zwykłym składzie nieomal wygrał te Mistrzostwa. Spójrzmy na statystyki meczu pierwszego. Dość zbliżone parametry zespołowe. Po stronie Locusa dobrze znajoma pewność półdystansu Ireneusza Kickiego (17 pkt.), rutyna i spokój Wojciecha Kmiecia (15 pkt.). W Panterach zarządził Filip Starosta (15 pkt., 5 zb., 7as. i 4 przech.). Ten gracz ogólnie nie napotykał przeciwności. Double double uzyskał Marcin Kowalski (11 pkt. i 12 zb.). Na odbiorze gry ostatniego gracza trochę niekorzystnie zaciążyły straty. Sumarycznie co prawda były tylko trzy. Jednakże dwie z nich dokonały się w decydujących fragmentach meczu. Jedna na koniec czasu regularnego, jedna w dogrywce. Poza tym ważne akcje grali Przemysław Ziemba oraz Wojciech Góralski. Z Locusem nie da się w lidze wygrać bez akcji trzypunktowych. Gracze Panter trafili aż 10 akcji trójkowych w tym trzy celne wspomnianego Wojciecha Góralskiego. Gdy jednak mowa o rzutach o najwyższym ciężarze gatunkowym znajdziemy Marcina Nowaczyka. W drugiej dogrywce w sercu Marcina Nowaczyka rozniecił się ogień strzelca. Marcin załadował dwie niesamowite trójki przez ręce obrony. Potem śmiejąc się w oczy rozpraszających go fanów Locusa zaaplikował dwa celne osobiste. To były akcje przeważające. Pantery wygrał ostatnie 2 minuty w stosunku 10-4.
W meczu numer dwa Locus prowadził przez blisko 35 minut. Obejrzeliśmy mocne, agresywne otwarcie. Atak Locusa pociągnął Hubert Kwiatek. Warto podkreślić, że po obejrzeniu zamieszczonego na stronie w piątek materiału video, Hubert nazajutrz przyznał rację sędziemu w sprawie błędu kroków w decydującej akcji. Sprawę podkreślam, bo jest to niezmiernie rzadki przypadek ludzkości, kiedy ktoś nie upiera się, nie obstaje nerwowo przy błędzie. Myślę, że możemy to otwarcie powiedzieć, że Hubert w pewien uniwersalny sposób jest wielki. Wracając do meczu. Locus grał na dobrych i bardzo dobrych skutecznościach. Pozwolił jednak na wyraźnie stłamszenie fizyczne na zbiórce (14-32). Pantery nie grały najlepiej. Zwycięstwo młodego zespołu uratowała ławka (18 pkt. z ławki). Marcin Kowalski już w 2 kwarcie meczu siadał na ławce z powodu nadmiaru fauli. W tym czasie 11 punktów zdobył Piotr Góralski. Oglądając video słychać jak koledzy z ławki pokrzykują do niego: „Upychaj, upychaj mocno pod kosz!”. Piotr Góralski nie bał się podwojeń, wzięcia w kanapkę, tam pod koszem przeważał fizycznością. Bardzo ważne akcje w kontrze zagrał Marcin Musiał. To były trafienia reversowe z faulami które poderwały zespół, dały wiarę i nadzieję. Akcje na przebój, grane na szalonej szybkości przez zawodnika którego nigdy nie ujarzmi taktyczny schemat, czy trener. Myślę, że to właśnie zawodnicy stylem gry przypominającym Marcina Musiała zabijają dosłownie na zawał starszych trenerów. Ale już na pierwsze prowadzenie w spotkaniu zespół wyprowadził nie kto inny jak Marcin Nowaczyk. Gdzieś na pięć minut przed końcem, mecz rozpoczął się jakby od początku. Niewiele brakło a bylibyśmy znowu świadkami dogrywki. Dogrywkę mógł zafundować Michał Kupis i ostatnim rzutem Wojciech Kmieć. To pokazuje, że choć siły Locusa topniały do końca pozostawał groźny. Krótki materiał video z drugiego meczu.
W materiale umieściłem obok akcji punktowych momenty wywołujące żywe kontrowersje. Przy okazji finałowego podsumowania pominę rozbudowane konteksty. Gdyby ktoś chciał o tym podyskutować przenieśmy to na forum. W mojej szybkiej ocenie Przemysław Ziemba nie fauluje Marcina Kwiatkowskiego gdy ten obraca się po piwocie z kozłem. Jest to jeden z najniebezpieczniejszych momentów w życiu rozgrywającego, tj. kiedy w trakcie obrotu na chwilę traci przegląd boiska. Zatem w moim ujęciu przechwyt Przemysława Ziemby, strata Marcin Kwiatkowski. Drugi moment to odgwizdany faul Marcina Kwiatkowskiego na Filipie Staroście. W moim odczuciu faulu mogło nie być. Jednakże Marcin Kwiatkowski tuż przed próbą zablokowania kładzie lewą rękę na biodrze przeciwnika. Obaj są w ruchu, trudno określić na ile ta lewa ręka opóźnia i podpycha wybijając z rytmu dwutaktu i ustawia atakującego pod blok. Uważam, że w takiej sytuacji sędzia ma prawo się zasugerować i gwizdnąć. Tym razem akcja w wykonaniu Huberta Kwiatka. Gracz Locusa wkręca się pod kosz, po obrocie zderza się z Piotrem Góralskim. Najpierw gwizdek na faul, potem odwołanie decyzji. Uważam, że słuszne. Hubert Kwiatek jest chyba największym twardzielem tych Finałów, uwielbia zderzenia i szuka tych mocnych konfrontacji. Zgodnie z duchem gry najlepszej ligi świata (NBA), ale nawet naszej ubogiej PLK, ta akcja byłaby puszczona bez gwizdka. Wiem, że zawodnik z piłką podczas rzutu jest uprzywilejowany. Jeśli jednak z całym impetem, centralnie wbija się w obrońcę, trudno oczekiwać bezkontaktowej wybrony. Taka jest właśnie ta gra. Inna akcja to faul ofensywny Ireneusza Kickiego na Marcinie Nowaczyku. Zdaniem wielu to był popis aktorstwa gracza Panter. Być może Marcin Kowalski funkcjonuje w ruchu teatrów amatorskich, bardziej jednak uważam że był to ofens. Ostatnia z kontrowersji to dobitka Łukasza Natkańskiego pod koniec III kwarty. Uważam, że sprawa jest nierozstrzygalna bez podglądu na zegar główny i dodatkowo z ujęciem dziesiętnych i setnych części sekundy. Syrena kończąca kwartę rozbrzmiewa niemal idealnie z oddanym rzutem. Tyle mimo wszystko długich uwag. Teraz o wyróżnieniach indywidualnych:
MVP MLB MAJOR – Filip Starosta
Najlepszy Defensor MLB MAJOR – Wojciech Góralski
Najlepszy Strzelec MLB MAJOR – Filip Starosta
Najlepszy Zbierający MLB MAJOR – Przemysław Ziemba
Najlepszy Podający MLB MAJOR – Filip Starosta
Najlepszy Przechwytujący MLB MAJOR – Filip Starosta
Najlepszy Blokujący MLB MAJOR – Leszek Kulczyński
I jeszcze kilka zdjęć z finałów MLB MAJOR.

Marcin Kowalski i Ireneusz Kicki (fot.M.Bulicz)

Walka na zasłonie (fot.M.Bulicz)

Andrzej Żarnowski (fot.M.Bulicz)

Hubert Kwiatek (fot.M.Bulicz)

Marcin Kowalski (fot.M.Bulicz)

Marcin Kowalski (fot.M.Bulicz)

Urazy (fot.M.Bulicz)

Przypasowanie Łokcia do szczęki (fot.M.Bulicz)

Hubert Kwiatek i Przemysław Ziemba (fot.M.Bulicz)

Adrian Rusiecki (fot.M.Bulicz)

Marcin Reverse Musiał (fot.M.Bulicz)

Walki Centrów (fot.M.Bulicz)

Zamknięcie Drogi (fot.M.Bulicz)

Małe Gry (fot.M.Bulicz)

Marcin Kwiatkowski (fot.M.Bulicz)

Wojciech Kmieć (fot.M.Bulicz)

Radość Mistrza MLB MAJOR - Gryfpanthery (fot.M.Bulicz)

Spokój Finalisty MLB Major Locusa Security (fot.M.Bulicz)
W kategoriach około sportowych tytułem MANAGERA MLB uhonorowaliśmy Marcina Nowaczyka. ANALITYKA MLB wygrał Dariusz Mielniczek. Ciekawe bo od początku obserwuje MLB z pozycji obserwatora zewnętrznego. A zatem dobre intuicje. Obu Panom Gratulujemy! Przypomnę tylko jeszcze, że Weekend we Dwoje w Sandrze Pogorzelica ufundował Pan Jacek Koszela (Sandra Rehabilitacja). Gdy idzie o Finały Panu Marszałkowi Województwa zawdzięczamy puchary, statuetki i medale. Szymonowi Szewczykowi upominki dla dzieci i młodzieży związane z jego klubem Air Avellino. Natomiast do budżetu nagród dołożył Pan Andrzej Żarnowski (Locus Security, Eurobud Żarnowski).
Na zakończenie krótko, organizacyjnie jeszcze o samym V sezonie. Pewne rzeczy się udały a pewne niestety nie poszły po myśli. Duże perturbacje spowodował kłopot z dachem hali przekładający się na zakłócenia w terminarzu rozgrywek. Niestety straciliśmy współpracę z naszym spikerem Maciejem Kwiatkowskim. Z telefonicznych rozmów wiem, że jest bardzo zajęty, idąc za pasją dziennikarza sportowego przenosi swoje aktywa poza Szczecin. W tym sezonie brakowało również zdjęć. Mateusz miał wiele zawodowych wyjazdów i delegacji. Stąd przerwy w dostawach życzliwego fotoreportera MLB. Mimo wymiany korespondencji, wielu obiecujących spotkań i rozmów, nie udało się pozyskać strategicznego partnera dla MLB. Na pewno dobrze przyjęto system statystyk indywidualnych i zespołowych. Podobnie sprawdził się trzypoziomowy system rozgrywek. Oglądaliśmy wiele dramatycznych spotkań. Przy wszystkich problemach ze startem udało się utrzymać historyczną ciągłość ligi. W tym miejscu wszystkim dziękuję za udział w V sezonie Miejskiej Ligi Basketu w Szczecinie!
|